piątek, 30 lipca 2010

Za nami Pomerania, i dwa etapy Mazowsza

Po tym pierwszym starcie mam wielki niedosyt, w ucieczce były cztery osoby, przyjechałem na 4 miejscu, normalnie totalna porażka ! Ostatni zakręt decydował o zwycięstwie w tym wyścigu, niestety mnie na nim wyniosło i z drugiej pozycji przyjechałem na czwartej... Trasa i tempo w Kartuzach mi odpowiadały bo nie było przeliczania i jechaliśmy wszyscy do końca.

Nominacja na TdP poprawiła mi humor :). Ostatnie dwa dni ścigałem się na Mazowszu, potraktowałem obydwa etapy treningowo, za dużo nie angażowałem się w wyścig, a na finiszach nie ryzykowałem, teraz krótki odpoczynek i w niedziele 1 etap TDP. Pozdrawiam, Błażej

foto: mrozaction

niedziela, 4 lipca 2010

Wyścig Solidarności i Olimpijczyków za nami

Trochę słów o etapach. W pierwszych trzech etapach cały nasz zespół skoncentrował się na aktywnej jeździe, czyli ataki, zabieranie się w liczne ucieczki, kontry itp. Nikogo nie oszczędzaliśmy i myślę, że to była dobra decyzja ponieważ w każdym poważniejszym odjeździe zawsze mieliśmy kogoś z naszego zespołu co pozwalało reszcie na spokojną jazdę w peletonie.

Czwarty etap to już pagórkowaty teren na który czekaliśmy z chłopakami:). Na pierwszej górskiej premii zebraliśmy się całym zespołem i zaatakowaliśmy, peleton mocno się porwał a Morajko, we dwójkę z Muto, dojechali do mety, gdzie Jacek był pierwszy.

Piąty etap to również popisowa jazda naszej drużyny. Przede wszystkim największe brawa należą się Osinskiemu, Taciakowi i Komarowi, którzy w trójkę ciągnęli większość etapu niwelując większość czasu ucieczki, która poszła po starcie. Gdy wjechaliśmy na rundy (na każdej był podjazd około 3km), ja i Witecki wzięliśmy się do pracy, poświeciliśmy prawie całą drużynę by dojść uciekinierów ale się opłacało bo Jacek znowu okazał się najlepszy na 5 etapie!

W końcówce pomógł mu Rutkiewicz, który sam mógł skończyć wyścig na 5-6 miejscu ale przy rozprowadzaniu Jacka stracił trochę sekund. Zwycięstwo jest najważniejsze.

Ostatni etap był trochę nerwowy, od samego początku liczne ataki. Pagórkowaty teren dawał się we znaki, zwłaszcza nam bo nadawaliśmy od początku mocne tempo. Naszym zadaniem było doprowadzenie całej grupy na metę co się udało.

Morajko wygrał cały wyścig, podtrzymując bardzo dobrą passę naszej drużyny, która jak na razie wygrała wszystkie najważniejsze wyścigi w Polsce.

Ściganie prawdopodobnie zacznę od klasyku w Dolsku 17 lipca, później Pomerania Tour.

foto: mrozaction

poniedziałek, 28 czerwca 2010

Mistrzostwa Polski

Witam. I już po Mistrzostwach Polski. Dla mnie osobiście nie był to udany start. W
czwartek zrezygnowałem z jazdy indywidualnej na czas. A to z powodu bólu kolana, zaś w niedzielę mój błąd taktyczny spowodował, że nie liczyłem się w walce o pierwszą „10". Wyścig od samego początku był kontrolowany przez naszą drużynę, bo w pierwszym odjeździe mieliśmy Piotra Osińskiego, który cały wyścig jechał czujnie. Następnie po przejechaniu połowy dystansu postanowiliśmy z chłopakami zacząć ataki.

W pewnym momencie na przedzie mieliśmy siedmiu naszych zawodników! Po atakach z tej około 25-osobowej grupki odjechali: Morajko, Matysiak i Bodnar. Ja próbowałem do nich jeszcze przeskoczyć, ale niestety mi się nie udało. Ponieważ prawie całą rundę
goniłem to dużo sil straciłem co mnie w późniejszym czasie drogo kosztowało.

Na szczęście koledzy z zespołu czyli Morajko i Witecki okazali się najlepsi na tym wyścigu, z czego się cieszę :) A już w środę nowe ściganie, bo zaczyna się Wyścig Solidarności i Olimpijczyków, na którym też liczymy na udany start. Pozdrawiam, Błażej.

niedziela, 20 czerwca 2010

Wyścigi w Małopolsce

Napiszę trochę o ostatnich moich wyścigach. Zaczęliśmy ściganie od kryterium w Tarnowie gdzie zająłem trzecie miejsce, zaś kolega z ekipy Mateusz Komar był drugi. Kryterium było ciężkie, każdy finisz znajdował się w połowie malej góreczki, którą z okrążenia na okrążenie robiła się coraz cięższa. Niestety w tym dniu musieliśmy uznać wyższość czeskiego zawodnika Zlamalika z belgijskiej grupy.

Potem od 17-19 czerwca został rozegrany Małopolski Wyścig Górski. Pierwszy etap tak jak pozostałe był rozgrywany w ciężkich i zarazem pięknych terenach województwa małopolskiego. Na tym etapie czułem się super od początku wyścigu dlatego aktywnie jechałem. To pewnie była przyczyna mojego późniejszego kryzysu w połowie trasy. Na szczęście w ekipie mamy wielu zawodników dobrze jeżdżących po takich górkach. Po drugiej premii górskiej poszła 5-osobowa ucieczka, w tym dwóch moich kolegów z ekipy Jacek Morajko i Mateusz Taciak, którzy odpowiednio na mecie zajęli drugie i czwarte miejsce. Jednak liderem został ten sam Czech, który wygrał wspomniane kryterium w Tarnowie.

W klasyfikacji generalnej miałem już 3 minuty straty a naszymi liderami byli Morajko i Taciak. Pozostała mi więc walka o etapowe zwycięstwo, które niestety nie przyszło. Na drugim ciężkim etapie po rozszarpaniu grupy przyszła na metę 20-osobowa grupka, z której zafiniszowałem na drugim miejscu. Awansowałem na piąte miejsce w „generalce” i tak już zostałem. Jednak Jacek został tego dnia nowym liderem (potem wygrał cały wyścig) więc humory nam dopisywały ;)

Na ostatnim etapie moim zadaniem było zabieranie się w ważniejsze ucieczki tak żeby jeszcze powalczyć o etap niestety żadna ucieczka nie przyszła, a na finisz już po prostu nie miałem sił. Teraz chwila odpoczynku, a już w czwartek czasówka na MP, która pojadę żeby
dobrze się przygotować do startu wspólnego, bo samą walkę z czasem traktuję bardziej treningowo. Pozdrawiam, Błażej.

środa, 16 czerwca 2010

Po pierwszej części sezonu

Witam wszystkich kibiców kolarstwa. Trochę czasu już minęło od mojego ostatniego wpisu.
Postaram się od teraz częściej pisać na blogu.
Jak już wiemy sezon jest w pełni. Za nami takie wyścigi jak: Bergamasca, Trentino czy Grody Piastowskie.
Te dwa pierwsze wyścigi były formą przygotowań do Grodów, które zresztą wygraliśmy (za sprawą Marka Rutkiewicza).
Tydzień temu wróciliśmy ze zgrupowania w Zieleńcu, na którym przygotowywaliśmy się do drugiej części sezonu, na którą liczę.
Treningi (których było pięć) przeprowadzaliśmy tylko w terenie górzystym. Wychodziły duże przewyższenia, czasowo średnio jeździliśmy od 4 do 5 godzin. Natomiast jeśli chodzi o kilometry to jak wiemy po górkach trochę mniej ich wychodzi - najdłuższy trening miał 145 kilometrów. Pogoda z początku nie dopisywała, więc zostaliśmy jeden dzień dłużej żeby w pełni zrealizować nasz plan treningowy.

Osobiście jestem zadowolony z pracy włożonej na zgrupowaniu. Mam nadzieję, że w nadchodzących wyścigach zaprezentuje się z jak najlepszej strony. Już jutro zaczynamy się ścigać. Najpierw w Tarnowie (kryterium), dzień później Kraków(kryterium), a od czwartku największy sprawdzian formy przed zbliżającymi się Mistrzostwami Polski czyli Małopolski Wyścig Górski. Co do mojego kalendarza na dalszą część sezonu, poinformuje Was po MP.

Pozdrawiam, Błażej

czwartek, 27 sierpnia 2009

Pechowy finał sezonu

Niestety pechowo zakończyłem sezon w Polsce. Podczas ostatniego wyścigu tzn. Rudzie Śląskiej upadłem na jednym z zakrętów i bardzo się poobijałem. Skutki tego upadku czuje jeszcze dzisiaj i pewnie będę czuł przez najbliższe dni.

Szkoda że moje wakacje na razie polegają na leżeniu w łóżku i oglądaniu telewizji. O wejściu na rower na razie nie myślę, choć pewnie za dwa tygodnie będę musiał już zacząć coś jeździć bo jak co roku jedziemy wyścig na wyspie Hajnan w połowie listopada. Tam będę chciał jak najlepiej wypaść.

Foto: www.rudaslaska.com.pl

środa, 12 sierpnia 2009

TdP na wysokim poziomie

Co do Tour de Pologne to odczucia mam niezłe. To był mój drugi TdP i stwierdzam, że ten był na wyższym poziomie niż edycja, w której poprzednio jechałem. Zresztą wielu kolarzy potwierdziło , że tegoroczny Tour stał na wysokim poziomie. Nawet zabrać się w ucieczkę było bardzo ciężko. Każdy chciał się pokazać co sprawiło, że znalezienie się w ucieczce kosztowało dużo sił. Ci co mieli więcej szczęścia odjeżdżali. Ja miałem takie szczęście tylko na pierwszym etapie.

Później mi już go brakowało, mimo że na każdym etapie próbowałem swoich sił.. Na TdP nie było czasu na dzielenie się z kibicami emocjami z wyścigu, ponieważ transfery, masaż oraz kolacja zajmowały dużo wolnego czasu. Po tym tourze cały czas odpoczywam W pierwszy dzień po wyścigu ledwo wstałem z łóżka :) Teraz jest już lepiej i jestem myślami przy zbliżających wyścigach ,które czekają mnie w nadchodzący weekend.

fot: Tomasz Kwiatkowski